Z Wisławą mam ten problem, że nigdy nam nie było do siebie po drodze.
Nagle Wisława umarła. Wiem, że nie tak nagle, chorowała, miała 89 lat. Dla mnie nagle, dla mnie wszyscy poeci są nieśmiertelni, nie wyrosnę z tego nigdy.
Powiedziała mi o tym Malwina, w pracy. Jak przekazałam tę wiadomość kolegom w drugim końcu sali, usłyszałam: no to z noblistów został nam tylko Wałęsa.
Potem Internet zrobił się pełen Wisławy, wszędzie Wisława, na fb powstała nawet grupa postulująca kolejną zmianę nazwy Mostu Północnego w Warszawie pod uroczym jakże hasłem: Wisła dla Wisławy. Co za absurd. Taki nie w stylu Wisławy.
W każdym razie odkryłam, że Wisławę mam wszędzie dokoła, że mi się przewija w pisaniu, w czytaniu, w muzyce i zapamiętanych zdaniach. Czy to dlatego, że jest jej w ogóle wszędzie pełno, czy może dlatego, że wędruję takimi ścieżkami literatury i życia, po których, hipotetycznie, Wisława mogła przejść wybiegając swoimi wierszami przed siebie i czas? Czyli nie tak znowu nie po drodze, wynikałoby z tego, nam do siebie. Mnie i jej wierszom.
Zastanawiam się teraz nad charakterem naszej relacji: mojej i jej wierszy i chociaż słabo mi, jak wchodzę na Merlina z zamiarem zakupienia sobie jakiejś książki i widzę TYLKO Wisławę, tak na poważnie zastanawiam się nad przerobieniem dorobku Wisławy pod kątem rozliczeniowym, całościowo. W końcu czyż nie temu służyć powinna śmierć poetki, skoro już nastąpić musiała?
poniedziałek, 6 lutego 2012
sobota, 15 października 2011
Top Eleven
Top Ten Doctora Who przetoczył się przez blogi jakieś dwa tygodnie temu. Nie mogłam się
powstrzymać przed zrobieniem swojej dziesiątki, pozostawieniem jej gdzieś na
pulpicie na tydzień czy półtora, dojściem do wniosku, że to bez sensu, bo się
nie da, wyrzuceniem pliku do kosza i wyciągnięciem go stamtąd i
sporządzeniem prawdziwej, papierowej listy. A potem już tylko
usiadłam i uporządkowałam. I mam jedenastkę, nie dziesiątkę.
Jedenastka jest równie dobra jak dziesiątka. W komentarzach u
fabulitas pisałam, że moja pierwsza trójka pokryje się z jej,
ale: okazało się, że niekoniecznie. Powiedziałabym nawet, że może nie wszystko, ale sporo stanęło na głowie. Rozpocznijmy więc od końca.
11/THE GIRL IN THE FIREPLACE
Madame de Pompadour. Uwielbiałam
Madame de Pompadour będąc dzieckiem. Wyobrażałam ją sobie jako
podstarzałą, zniszczoną kobietę z wielką peruką na głowie, w
której to peruce grasują myszy. Madame Pompadour zaś, kobieta w opałach, ratowana przez Dziesiątego, który niczym książę przybywa na koniu, ogarnia sytuację, a później wraca, ale sześć lat za późno – to jest ładne uzupełnienie
mojej wersji. Zepsuty statek kosmiczny z koniem, lustra, które są
przejściami czasowymi, sam koncept połączenia statku z życiem
Madame de Pompadour dają piękną i straszną bajkę, ze smutnym
zakończeniem, bo ktoś, kto Doctora kochał, czekał i, the
biggest surprise, nie doczekał się. I to ten właśnie odcinek przekonał
mnie do Dziesiątego (The Christmas Invasion obejrzałam znacznie
później).
poniedziałek, 21 września 2009
Jadę do Babadag
z Andrzejem Stasiukiem, który ostatnio udzielił wyborczej cudownego wywiadu. Linkowaliśmy go sobie ze znajomymi wymieniając przy okazji wyrazy zachwytu i oczarowania.
Właściwie dlaczego? - pomyślałam.
Materiału do myślenia nad Stasiukiem nie mam dużo. Przeczytałam tylko Fado pewego razu w empiku w Manufakturze. Pośpieszna i pełna zafascynowania była to lektura. To nie zawsze zdaje egzamin.
Właściwie dlaczego? - pomyślałam.
Materiału do myślenia nad Stasiukiem nie mam dużo. Przeczytałam tylko Fado pewego razu w empiku w Manufakturze. Pośpieszna i pełna zafascynowania była to lektura. To nie zawsze zdaje egzamin.
wtorek, 26 maja 2009
Krystyna "wspólna, wkrzyknięta w ludzi"

Krystynę Miłobędzką poznałam jeszcze w liceum. Na blogu sic-k (nie linkuję, i tak zahasłowany), pojawiały się wyjątki z wierszy tej nieznanej szerszym kręgom poetki. Naprzeciwko mojego LO była Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, z którą byłam w bliskiej zażyłości - czasy olimpiady i poznania drugiej bardzo ważnej postaci - Antoniego Libery (ale o tym następnym razem). Któregoś razu wyszukałam więc w katalogu jej Zbierane, piękny tom podsumowujący 45 lat obecności w literackim obiegu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
